list 10: O tym co naprawdę zostało stworzone i o samorealizacji

19.11.2014 Petah Tiqva

List 10                                          

O tym co naprawdę zostało stworzone i o samorealizacji

           Rozumiemy już zatem, że jedyne co zostało stworzone naprawdę nowego to jest właśnie chęć otrzymywania.

           Zatem dzielenie jej na ‘chęć dla siebie’ i na ‘chęć dla emanacji’, czyli:
‘lekabel leacmi’ (to znaczy: otrzymywać dla siebie), i na ‘racon lekabel kidei lehaszpija’ (otrzymywać dla emanacji) to podział istniejący jedynie w naczyniu, bo oba to zawsze tylko dwa rodzaje tego samego ‘racon le kabel’, czyli ‘chęci otrzymywania’ a nie coś innego.

           To co nazywamy ‘chęcią dla siebie’, to jest ta chęć brania samemu. Chęć brania nie dla siebie określamy jako ‘chęć emanacji’ lub ‘le haszpija’. Jednak aby móc emanować potrzebujemy wpierw chęci otrzymywania, czyli ‘racon le kabel’, ponieważ nie możemy emanować jak nie mamy czym.

W efekcie:

zawsze mówimy o jakimś naczyniu, które było na początku chęcią otrzymywania a na końcu istnieje w celu emanacji.

           Aby naczynie istniało dla emanacji konieczna jest jego naprawa i właśnie dlatego musimy dojść do zjednoczenia z HaSzem.

Zjednoczenie z HaSzem polega na uzyskaniu podobieństwa.

Nie podobieństwa w materii, ale najpierw w intencji, później w działaniu, na końcu w naturze.

         

Bo rozumiemy już, że różnica leży w charakterze, czyli w korzeniu tej właśnie chęci otrzymywania, i z tego też pochodzi odczucie ‘jesz mi jesz’ [1] lub ‘jesz mi ajn’ [2].

           Korzeń jest jeden i korzeń to jest nasza dusza. Ale w nim, tym korzeniu, nie ma chęci, bo też i w Stwórcy nie ma chęci. Dusza zaś ma dokładnie ten sam korzeń co Stwórca.

           Aby więc posunąć się dalej w zrozumieniu tego, o ile to co już powiedzieliśmy jest już dla nas jasne, musimy teraz zrobić krok trochę większy, taki skok kwantowy.
‘Jesz mi jesz’ nie odczuwa braku, nie ma braku.

Bo skoro nie odczuwa braku – to braku nie ma, a zatem wtedy nie ma też czasu. Nie ma tego przeszłe, bo nie było odczucia braku, i też nie ma obawy, że nastąpi odczucie braku, bowiem nie ma żadnego poczucia strachu, ponieważ nie ma nikogo kto mógłby spowodować zmianę. Nie istnieje absolutnie żaden czynnik we jakichkolwiek wymiarach wszechrzeczy, który mógłby to zmienić, ponieważ samo jest tym pierwotnie istniejącym, czyli nie ma w nim ani przeszłości ani przyszłości a tylko istnienie zawsze i wszędzie.

‘Jesz mi ajin’ ma swoją duszę w ‘jesz mi jesz’, ale ma też ciało, czyli odczucie braku.

           Co zatem jest celem? Bo tu już jest podział jak rozumiemy.

           Istnieje dusza i jest już ciało. Więc co może być celem?

Celem jest to aby odczuć, że brak jest też obfitością.

                      Czyli, że aby odczuć obfitość musi istnieć brak,

                      że aby odczuć dzień trzeba znać noc,

                      aby odczuć radość z jedzenia musi być głód.

Z chwilą osiągnięcia celu pojawia się zjednoczenie, jedność w ‘jesz mi jesz’.

‘Jesz mi ajin’ czuje się jako ‘jesz mi jesz’ czyli samo ajin czuje się jako jesz.

Ponieważ wtedy ajin jest już prywatnością służącą całości, czyli staje się wtedy jakby prywatnym imieniem dla jesz.

Na tym polega właśnie ta nieskończoność w nieskończoności, którą tak trudno nam zrozumieć przez nasze ograniczenia i zakotwiczenie w materii.

           W tej materii ajin istniejące w swojej świadomości, jest czymś niepojętym. Nawet kiedy wznosimy się w myślach do makro lub do mikro skali zawsze ma to jakieś połączenie, jakieś odniesienie do masy, czyli materii. Myśląc o samej energii zawsze odnosimy się do pojęcia masy. Nawet wzór przekazany nam przez Einsteina, mówi, o korelacji masy i energii.

           Zawsze i ciągle istniejemy w skutku a nie w przyczynie, i nawet kiedy myślimy o cząstkach boskich, które musiały istnieć na początku, to dalej jest to skutek a nie przyczyna, bo przyczyna nie jest i nie może być w materii.

           Materia i energia są skutkiem zawsze, nawet w ich zamyśle, bo przed ich zamysłem musi być albo potrzeba albo coś, co jeszcze nie jest dla nas jasne, mimo, że ciągle posługujemy się tym pojęciem, a jest nim właśnie miłość.

           Miłość jest czymś absolutnie jedynym, oprócz potrzeby, co ma zdolność powodowania działania.

Jedynie Miłość jest w stanie spowodować działanie bez potrzeby.

           Zatem aby zaistniała w materii możliwość odczucia napełnienia, to cała materia musi być w całości połączona, czyli wszystko w niej musi funkcjonować jako kanały, rury, przepusty, a żadnym wypadku nie może być czymś co określamy jako “ślepa uliczka”.          

           W istocie jest to faktem też w rzeczywistości, w której wszystko jest wzajemnie połączone, i tylko my, będący tym już stworzonym[3], lub tym, który stworzony jest zaledwie potencjalnie, tylko my posiadamy zdolność aby to odczuć lub nie.

           Rozumiemy z tego, że podział na ludzi i zwierzęta jest trochę inny, że mamy martwy,roślinny, zwierzęcy i mówiący[4], ale sama kategoria mówiącego też ma w sobie podział.

Mówiący nie jest zwierzęciem. Tylko zawsze jest albo świadomym zarodkiemstworzonego albo zarodkiem jeszcze tego nie świadomym. Oczywiście mówiący może się degradować i wtedy spada poniżej martwego, ale może też zakiełkować, rosnąć, i wtedy staje się w pełni stworzonym. Jasne, że nie mówimy tu o rozwoju ciała fizycznego, bo jest ono tylko obudową i miejscem dla świadomości. Jednak to świadomość powoduje działanie tej całej obudowy i jeżeli degradujemy się to też ściągamy wszystko dokładnie do miejsca gdzie stajemy się gorsi od martwego.

Połączenie jako całość czyli połączenie z duszą, czyli z HaSzem, to nie coś fizycznego, bo On nie jest czymś fizycznym.

           On nie jest jakimś fizycznym ciałem więc jedyne możliwe połączenie, jest połączeniem w odczuciu.

           W tym zaś odczuciu – a mówimy już w tej chwili o naczyniu, czyli o stworzonym – tym połączeniem jest coś, co określamy słowem Iraa.

           Iraa jest to świadomość, że mimo swojej subiektywnej maleńkości

           służę ze wszystkich sił tej całości, którą jest HaSzem

           i robię co w mojej mocy, co tylko się da, z miłości do Niego.

                      Nie myśląc o sobie ale jedynie o Nim.

                      I wtedy właśnie się upodabniam.

                                  Kiedy zaś się upodabniam to jestem bliżej.

                                             A jak jestem bliżej to odczuwam więcej obfitości,

                                             wiec dla odczucia więcej obfitości zaczynam,

                                           czyli z ‘le lo leSzma’ -‘nie dla Niego’,

                                             ale dla siebie – bo chcę odczuć więcej obfitości.

           Jednak kiedy ja to już odczuwam i dalej to robię,

               to wtedy to już jest dla leSzma, czyli dla Niego.    

Na początku mam jedynie to, co mówią mi źródła, czyli ‘naasse we niszma’. Lub ‘zrobimy i usłyszymy’. Co też jest ciekawe same w sobie. Czemu właśnie usłyszymy a nie odczujemy lub zobaczymy? Czemu znajdujący się pod górą Synaj właśnie widzą dźwięki? Czyżby to co nam powiedziano o jakimś szóstym zmyśle to nie koniecznie było prawdą i wystarczy nam istniejące pięć zmysłów, i raczej nie wyrośnie nam nic nowego…

           To chyba otworzymy przy innej okazji bo jak wiemy kabała jest fraktalna i z każdego miejsca możemy dojść do nieskończoności, wiec musimy się trzymać tropu, czyli tego co chcemy otworzyć dzisiaj.

           Chęć otrzymywania to wielkie naczynie i ono daje nam możliwość odczucia rozkoszy. Odczuwania rozkoszy, w dawaniu, emanowaniu bo jedynie w tym mam już porównanie, ponieważ to co jest w BoRe[5], to jest chęć dania rozkoszy stworzonemu. Zatem cel, który ma stworzony musi się wyrównać z celem który ma też BoRe.

           Więc nie ma to polegać jedynie na tym, że ja przyjmuję istnienie celu, jakim jest fakt, że On się troszczy o mnie, tylko że musi we mnie samym powstać świadomość, że ja się też troszczę o Niego. W innym wypadku nie może być mowy o podobieństwie.

   Zatem jeszcze raz.

           Celem stworzonego ma być zrobienie przyjemności BoRe, czyli HaSzem, czyli Nieskończonemu. Tylko to. [Czyli w ten sposób tworzy z siebie naczynie do otrzymania przyjemności którą BoRe dla niego stworzył]

          Nawet jeśli trudno nam się z tym zgodzić, to wystarczy zobaczyć jak wygląda cała rzeczywistość. Jeżeli używamy tej nowości, która została stworzona, czyli tej chęci otrzymywania, tylko dla siebie to przyjemność jaka z tego płynie jest tylko chwilowa. Bowiem szklanka naszych możliwości wypełnia się a potem już tylko cierpi pod naporem nacisku morza.

           Ponieważ to zawsze działa w ten sposób, że dookoła istnieje dużo więcej niż ja aktualnie posiadam i już to samo w sobie sprawia mi ból, bo chciałbym więcej a nie mam miejsca aby to przyjąć.

           Wiec jeśli ta szklanka zrezygnowała już z sof czyli z denka, to zamiast z napełnienia zaczyna odczuwać przyjemność z przepływu. Ta zaś przyjemność jest już niekończącą się i ona też powoduje w wodzie przyjemność z ruchu, z przepływu poprzez szklankę.

           Zawsze powstaje w nas pytanie jak tego dokonać.

Bo wszystko postrzegamy przez pryzmat jakiegoś fizycznego wykonania. A tu nie o to chodzi. Bo fizycznie nic się nie zmienia. Fizycznie wszystko jest prawidłowe, fizycznie wszystko jest idealnie, bo pomyślmy tylko cóż by się stało gdyby nie było tak idealne.

Wyobraźmy sobie siebie jako elektron. Pomyślmy jako elektron: co mam z tego, że kręcę się na około jądra? Co z tego dla mnie wynika? Jeżeli elektron by tak myślał, to nie byłoby atomu. Nie byłoby materii. Wszystko uległoby destrukcji. Zatem rozumiemy, że tu chodzi jedynie o zmianę w świadomości. W tej zaś tej świadomości najważniejsze jest to 1) dla kogo się coś dzieje, i wtedy dopiero 2) co się dzieje. Kluczową bowiem kwestią jest nasze zrozumienie tego kto jest Panem wszechrzeczy, czyli wszystkiego, a kim my jesteśmy.

           My jesteśmy panami nad ta własną chęcią, nad naszą chęcią otrzymywania. Bowiem to my decydujemy czy ta chęć służy dla nas samych, czy dla Pana wszystkiego. To Jego mam kochać bardziej niż siebie, bo to On zawsze jest dla mnie w całej swojej niepojętej wielkości, a ja jestem przed Nim jako ten malutki robaczek. On w Jego wielkości zawsze istnieje beze mnie. Ja bez niego nie mogę istnieć.

Do tego sprowadza cię cały wolny wybór stworzonego.

           Bowiem w tym miejscu to już w istocie nawet nie jest wybór, ale podobieństwo czyli decyzja będąca skutkiem woli.

Pojawia się wolna wola, dokładnie taka jak wola Stwórcy, BoRe, lub Nieskończonego. Oto ja wybieram istnienie dla Niego, a nie dla siebie i właśnie po to aby ten wolny wybór umożliwić, i aby to naprawdę był wolny wybór będący skutkiem wolnej woli wszystko zostało stworzone.

           Gdy zaczynamy na poważnie zagłębiać się w Torę, wnętrze Tory, Zohar i wszystkie te zagadnienia, to rzuca się nam w oczy jedno słowo, które jest tam cały czas wspominane i interpretowane w najróżniejszy sposób. Jedni mówią, że oznacza ono naprawę kawany, drudzy, że coś co należy wykonywać, że ma takie czy inne rodzaje. Mowa tu o: micwot.

Słowo: micwot pochodzi od ecot.

Eca to jest porada ale w żadnym wypadku nie nakaz, czyli wskazówka:

zrobisz to, zastosujesz się do rady, a odczujesz coś więcej.

           Warto w tym miejscu zauważyć, że nie istnieje nigdzie żadna micwa integralności, coś w rodzaju: łączcie się, jedźcie na kongresy lub słuchajcie razem jakiś tam pseudo osiągnięć. Bo takie micwy do niczego by nie przybliżały. Nam zaś zawsze chodzi o przybliżanie do HaSzem, bo w miarę jak się przybliżamy odkrywamy podobieństwo i odczuwamy więcej, kiedy zaś odczuwamy więcej nasze naczynie bardziej się otwiera.

           Podsumowując: Kiedy odczuwam jakikolwiek brak jest to właśnie to odczucie jakie posiada zanurzona w morzu szklanka, która widzi i czuje dookoła całą tę obfitość, a nie ma jak jej przyjąć w siebie.

           Jedyna możliwość jaka pozostaje to zawsze upodobnienie się do Światła. Mimo, że ego powtarza, że przecież jest jeszcze miejsce do wykorzystania, do wydzielenia spośród tej obfitości wszystkiego czegoś dodatkowego dla siebie gdzieś w banku lub magazynie.

           Poczucie braku (w tym poczucie braku miejsca na przyjęcie czegoś więcej) jest zawsze skutkiem podziału. Pojawia się ono wraz z poczuciem odrębności, suwerenności tej szklanki, która znajduje się w oddaleniu. Upodobnienie likwiduje zarówno ten podział jak i jego odczucie.

           Kolejna kwestia: czy jest to skutkiem przymusu czy z wyboru.

           Na wstępnym etapie naszego rozwoju postrzegamy to jako przymus ale wraz z przybliżeniem się do BoRe perspektywa ta ulega zmianie, bowiem pojawia się już odczucie prawidłowego stosunku, czyli świadomość tego kto dostaje więcej od kogo, w efekcie zaczynamy pragnąć właśnie tego bardziej niż czegokolwiek innego w naszym życiu. Mamy zawsze dziękować i błogosławić Go za wszystko co nam daje, i co nam umożliwia. Zaś nigdy nie jesteśmy w stanie przyjąć nic więcej ponad to co On sam nam daje. W przyszłości będzie to wyglądało jeszcze gorzej bo przed gmar tikkun[6] naczynie jest dużo większe. Bo o tym właśnie mowa że “w odnowieniu staną wszyscy w swych upośledzeniach”. “W upośledzeniach” czyli w mun, a mun to jest właśnie ta chęć otrzymywania a nie cokolwiek innego. Zatem ta wielka przyjemność, którą obdarowuje nas Stwórca, HaSzem, BoRe, Nieskończony, jest też odczuwalna w ograniczeniu podczas odnowienia (thiyat ha metim – dosł. ożywienie zmarłych) i dopiero odczuwana cala w gmar tikkun, bo wtedy już dochodzimy do całego podobieństwa i jesteśmy w stanie przyjąć dokładnie to co On daje.

           Nie ma żadnego ‘ponad’ to. Jedyne ‘ponad’, czyli coś samodzielnego co możemy sami wygenerować, polega na tym:

           W REZULTACIE chęci emanacji, chęć otrzymywania w nas nie zmniejsza się, ale cały czas wzrasta (innymi słowy: w miarę jak sprawiamy przyjemność BoRe odkrywa się w nas miejsce dla chęci otrzymywania) czyli ta chęć otrzymywania bez ograniczeń została z naszego własnego wyboru ograniczona.

W jaki sposób?

           Poprzez warunek jakim jest ukierunkowanie jej na cel emanacji.

           Czyli jest to otrzymywanie dla emanacji “le kabel al manat le haszpijah”, zatem bhina gimel[7].            To jest jedyna możliwość aby być ponad to co zostało stworzone i to na całej długości, ponieważ nigdy nie możemy przyjąć więcej niż Stwórca nam daje. Jedynym wyjątkiem jest właśnie ten punkt. Jedynie w tym miejscu znajduje się możliwość aby zaistniało coś nowego. Właśnie w tym warunku, w tym ograniczeniu, które stworzony stawia swojej własnej chęci otrzymywania. Tym warunkiem jest “al manat le haszpijah”. Czyli zwrócenie się w kierunku emanacji. Bowiem w chęci emanacji, jako w niej samej, nie ma już żadnego ograniczenia. Ona jest nieskończona i jeżeli używamy chęci otrzymywania w celu emanacji, to też ta chęć emanacji staje się nieograniczona.

           Właśnie na tym polegają różnice w przyjemności tak jak je opisał Ball haSullam. Bowiem na początku odczuwamy przyjemność cielesną dokładnie taką samą jaką są w stanie odczuwać i zwierzęta. Później rozwijamy się i w miarę wzrostu rezygnujemy z zapotrzebowań osobistych. Przechodzimy na etap cenienia honoru, pozycji, później do wiedzy i mądrości, ale wszystkie te rzeczy używamy jedynie w chęci otrzymywania, czyli większość światła znajduje się w tym jako zarodek dla świadomości. Zarodek a nie zarobek dla świadomości, bo rozumiemy, że gdy znajdziemy się powyżej tych pragnień, z których najwyższym było zdobycie mądrości, pojawiają się pragnienia pochodzące właśnie z tego szczególnego punktu, jakim jest fakt, że ziemia nie została przeklęta na wszystkich dziesięciu poziomach a tylko na dziewięciu. Z tego samego miejsca bierze swoje istnienie ten nasz szczególny punkt w sercu jak i stwierdzenie Tory: “adam hu etz ha sade”, czyli że człowiek jest tym drzewem polnym.

           Zarodek, czyli ten który rozwija się i powstaje, może też wykiełkować w Górę, czyli ukierunkować wszystko dla emanacji. Wtedy mamy już do czynienia z czymś co nazywamy ‘kedusza’ (świętość) i jest to wtedy chęć otrzymywać ale już absolutnie nie dla siebie.    

           Ostatnie dwie rzeczy spośród tych, jakie wymieniliśmy jako pożądane, czyli honor i mądrość zmieniają się wtedy na “Kavod haSzem” czyli honor Imienia (lub Stwórcy, BoRe czy Nieskończonego), i na “Chochma haSzem” czyli Mądrość Imienia (BoRe, Stwórcy, Nieskończonego). Wtedy też istnieje już w stworzonym prawdziwie wolna wola, jego własneracon.

           Racon jest tym naczyniem, a tu po raz pierwszy jest już wolą właśnie, a nie chęcią, bo w tym miejscu ustało już działanie ‘w braku’.

Jak pamiętamy: chęć to działanie z odczucia braku, a wola to działanie bez braku.

           Chęć emanacji, ta racon właśnie, ma być zawsze skierowana “le HaSzem”, czyli do Imienia. Co prawda po drodze napotykamy też na szczególne zdanie, pewien istotny w tym wszystkim element “we ahawta et raeha kamocha” przetłumaczone jako “kochaj bliźniego jak siebie samego”. Tym jednak teraz też się nie zajmiemy bo nie mamy jeszcze na to odpowiedniego naczynia w nas samych. Zauważmy tylko, że warto w tym miejscu być ostrożnym i zastanowić się – jak się wielokrotnie słyszy – czy aby na pewno chodzi tu o członków tego samego zboru, zasiadających wspólnie wokół okrągłych stołów obejmujących się i biesiadujących. Bo w czymś takim nie ma obecności HaSzem.

           Ball haSullam mówi i podkreśla, że w naszej drodze z dołu do góry mamy posuwać się etapami. Wpierw ma być to miłość do hawera, czyli jak można to przetłumaczyć: do towarzysza. Pojawia się tu jednak pytanie na czym ma polegać ta miłość a potem jeszcze większy problem kto to jest ten hawer, jeżeli istnieje tylko BoRe ve Niwra[8] .

Przyjemność znajdująca się w dawaniu jest dużo większa niż cokolwiek innego. Zatem ten, kto może dać i daje odczuwa więcej przyjemności niż ten, który bierze i to tylko dla siebie, bo ten jest ograniczony. Sprawianie zaś przyjemności Nieskończonemu nie jest już w żaden sposób ograniczone.

           Zatem zrozumiejmy to dokładnie:

emanacja daje nam w efekcie nie tylko przyjemność,

ale ponieważ w ten sposób upodabniamy się do HaSzem, zwiększa się w ten sposób w nas odczucie naczynia,

czyli też chęć otrzymywania,

bo kiedy przybliżamy się to otrzymujemy stale więcej

i odczuwamy coraz więcej.

           W tym miejscu jednak trzeba zawsze mieć się na baczności, bo jeżeli działamy w tym kierunku żeby odczuć więcej dla swej przyjemności, to jesteśmy dokładnie jak pijawka. Co do pijawki to istnieje zapis[9], że pijawka to ma dwie córki, które się nazywają “hau-hau” czyli tak jak szczekanie psa. Zdwojone “hau-hau” oznacza: daj mi wszystkie bogactwa tego i przyszłego świata. Nie wystarcza nam już materializm tego świata, pożądamy też wszystkich duchowych skarbów. W tym pobrzmiewającym szczekaniem psa haw-haw[10] słychać domaganie się: daj mi, skoro możesz mi dać, to daj mi wszystko. Tak jak pijawka ssie tylko dla siebie i jest gotowa pęknąć, aby tylko dalej ssać krew tak i tu pojawia się gotowość nawet do tego aby umrzeć dla chęci czerpania przyjemności. To jest stan graniczny pomiędzy duchowym i materialnym. Upadek w to miejsce jest możliwy przez cały czas wzrostu, nawet przed samym końcem drogi. W takim wypadku czerpie się z tego duchowego tylko dla siebie i pojawia się od razu żądanie realizacji duchowego w materialnym czyli np. pragnienie nowego domu.          

           Nasze zdanie jest jednak zupełnie inne:

           Mamy wziąć to co materialne i podnosić to zamieniając na duchowe.

           Bowiem emanacja to jest właśnie zmiana materialnego na duchowe.

           To w tym jest ten Ten, któremu robię przyjemność HaSzem.

           Zatem nie mamy zastanawiać się w czym znajduję przyjemność, szacować ilości uzyskiwanej przyjemności, zastanawiać z czego czerpię większą lub mniejszą, bo w ten sposób postępuję dokładnie wbrew temu czego naprawdę jest mi potrzebne. Takie zaś myślenie służy tylko układowi otrzymywania, i to trzymywania w chęci dla siebie, czyli służy układowi sitry achry, odwrotnej stronie. Sitra achra bowiem to nie jest coś co powstało z czegoś nieokreślonego.

           Sitra achra – polega właśnie na tym, że posługujemy się chęcią otrzymywania, czyli czymś co zostało stworzone i kierujemy ją dla siebie, do Niwra, a nie na zewnątrz siebie czyli do BoRe.

                                                                                          Z pozdrowieniami,

                                                                                                                                                                                             1118

[1] jesz mi jesz – z hebrajskiego: Istnienie z Bytu

[2] jesz mi ajin – z hebrajskiego: Istnienie z Miejsca Odczucia Bytu

[3] stworzony – istota ludzka funkcjonująca w świadomości swojej zależności od Stwórcy

[4] martwy, roślinny, zwierzęcy i mówiący – 4 kabalistyczne Królestwa Bytu; Martwy – cała natura nieożywiona; Roślinny – świat roślin; Zwierzęcy – świat zwierząt; Mówiący – świat istot komunikujących się za pomocą mowy.

[5] BoRe – dosł. Bore – Stwórca, Stworzyciel; odczytane oddzielnie jednak Bo-Re to: Przyjdź i Zobacz, czyli doświadcz i sam się przekonaj

[6] gmar tikkun – dosł . powszechna naprawa, ostateczny stan istnienia wszechrzeczy

[7] bhina gimel – dosł. bhina czwarta, kabalistynie: czwarty stan świadomości stworzonego

[8] BoRe ve Nivra – Stwórca i stworzony

[9] isnieje zapis – tj . w Gemarze i u Szlomo

[10] haw-haw – dosł. z hebr . winny, tak jak: winny mi jesteś długu, jesteś mi dłużny

 

Об авторе: miriam